poniedziałek, 2 maja 2016

Mały festiwal zielonej herbaty w Kakegawa 「つゆひかりカフェ2016」

W Shizuoce rozpoczęło się majowe zbieranie herbaty. Mówi się "kwietniowe" i "majowe" zbieranie herbaty, ale ta którą miałam przyjemność pić jest "majową", a przygotowaną pod koniec kwietnia. Najważniejszym powodem tego "przesunięcia" w zbiorach był ogromny urodzaj.

Czym się różni "kwietniowa" herbata od "majowej"?

Oczywiście smakiem. Ciężko jest tę różnicę opisać słowami, ale gdybyście mieli okazję spróbować jedną po drugiej na pewno byście to zauważyli. Jednakże przeciętny Japończyk nie potrafi wskazać, która jest z jakiego okresu. Znawcy na pewno, ale przeciętny mieszkaniec Kraju Kwitnącej Wiśni po prostu cieszy się szerokim wachlarzem smaków, jakie są mu oferowane. 
Druga sprawa to sposób zbierania herbaty. 
W kwietniu, po "zimie" liści jest jeszcze niewiele, więc można je zbierać ręcznie. Nie używa się wówczas nożyc ogrodniczych tylko samodzielnie urywa każdy listek. Herbata jej wówczas zdrowsza, ma więcej wartości odżywczych. 
W maju zbiory są bardzo obfite, więc by zdążyć ze zbieraniem używane są różne narzędzia. Zrywanie zajmuje za dużo czasu.

Herbata z nowych zbiorów jest opatrzona znakami 新茶 「しんちゃ」, czyli dosłownie "Nowa herbata" (新「しん」 "nowa"; 茶「ちゃ」 "herbata"). Ciężko odróżnić kwietniową od majowej, ale bardzo łatwo (moja subiektywna opinia) odróżnić tę z nowych zbiorów od takiej "całorocznej", którą można kupić w każdym supermarkecie. I nie chodzi tutaj tylko o jakość, powiązaną z ceną.


W celu m.in. promocji majowej herbaty sieć kawiarni Tsuyu hikari Cafe organizuje co roku  (ale od kiedy - nikt mi nie potrafił konkretnie odpowiedzieć) mały festiwal zielonej herbaty.
Informacje można znaleźć na stronie internetowej kawiarni gdzie zamieszczone są szczegółowy związane z festiwalem. Następnie należy się udać do dowolnej kawiarni z listy i poprosić o ulotkę wydarzenia.
Często leżą w widocznych miejscach, ale mało kto wie o całym przedsięwzięciu. Obsługa też tego nie oferuje, a szkoda - a dlaczego: napiszę później.
Chcąc przystąpić do zabawy należy zapłacić w pierwszej kawiarni 500 yenów (około 17,5 złotego przy obecnym kursie) i otrzymuje się naklejkę na ulotce. Nie należy więc jej zgubić bo należy ją okazać w kolejnych trzech kawiarniach, które można odwiedzić w ramach zapłaconych pieniędzy. Dostaje się wówczas herbatę z nowych zbiorów i coś słodkiego.


 Jak widać powyżej w opisie każdej kawiarni (a były to głównie sieciówki, choć nazwy mają różne) widoczne jest zdjęcie i oferowany zestaw.
Słodycze znacznie się od siebie różniły, ale zrobione były z zielonej herbaty albo (przeważnie) tradycyjnie podawane do naparu z zielonej herbaty.

Ja odwiedziłam kawiarnię:
- nr 8 - znajdowała się najbliżej miejsca, w którym byłam na koncercie. Chcieliśmy wypytać o wydarzenie. Otrzymaliśmy herbatę i słodycz w postaci anko w cieśnie.

- nr 4 bo byłam bardzo ciekawa muffinki z zielonej herbaty. Pieczona na miejscu, bardzo pyszna. I niesłodka!

- nr 3 bo chciałam wypić "late z zielonej herbaty". Jako słodycz podano robione na miejscu ほしいも, czyli kandyzowany サツマイモ (satsumaimo - słodkiego ziemniaka).

- nr 4 - skusił mnie przede wszystkim fakt, że to była maccha podawana w tradycyjnym japońskim budynku. Na miejscu okazało się, że to pawilon ceremonii parzenia herbaty i wizyta miała kształt właśnie uproszczonej ceremonii. Siedzieliśmy w pomieszczeniu z matami tatami, z widokiem na piękny, japoński ogród i ścianami udekorowanymi do ceremonii. Herbatę podała nam kobieta zajmująca się zawodowo ceremonią parzenia herbaty, ubrana w piękne kimono. Otrzymaliśmy instrukcję jak należy się zachowywać. W jaki sposób zjeść podane nam wagashi, a później jak wypić herbatę.






Teoretycznie powinniśmy odwiedzić jedynie trzy miejsca w ramach festiwalu, jednak w większości kawiarni zachęcali do odwiedzania kolejnych kawiarni i nie stawiali stempelków.

Ogromnym minusem całej zabawy było to, że bez samochodu albo roweru i dużej ilości wolnego czasu było bardzo trudno odwiedzić kilka kawiarni. Jak widać na mapie części z nich znajduje się dość blisko siebie (rowerem można dojechać), a część z nich znajduje się na terenach górskich.

Czy podane zielone herbaty różniły się czymś od siebie?
Tak, intensywnością smaku. Niektóre z kawiarni były częścią fabryki, a każda z nich ma inną metodę suszenia i przygotowywania liści. W moim odczuciu różniła je przede wszystkim właśnie intensywność smaku.

Nie ma o tym napisanego w broszurce, ale wszystkie kawiarnie z listy biorą udział w wydarzeniu wolontarystycznie. Nie otrzymują ani jednego yena z zapłaconych przez gości pieniędzy. 
W tym roku znaczna część dochodu została przeznaczona na pomoc poszkodowanym w wyniku trzęsienia ziemi w Kumamoto.

Nie tylko napiłam się pysznej, zielonej herbaty i rozmawiałam z wieloma interesującymi osobami, ale pomogłam też tym, którym jest bardzo ciężko. Wspaniała inicjatywa. Szkoda, że tak niewiele osób o niej wie.

4 komentarze:

  1. Bardzo interesujące i świetne zdjęcia! Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz :) Będę wstawiać dużo zdjęć i nagrań - słowo :)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy wpis, muszę się kiedyś wybrać do Shizuoki, do tej pory z herbacianych pól miałem okazję zwiedzić tylko region Wazuka.

    Jak jest z dostępnością tego festiwalu dla osób nie mówiących po japońsku? Jest jakakolwiek szansa skorzystać z tych dobrodziejstw w takim przypadku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez problemu. Przychodzisz do podanej kawiarni i pokazujesz zamieszczoną w poście ulotkę. Przy tym festiwalu nie ma za bardzo "wyboru w menu", więc nie ma żadnych kłopotów z uczestnictwem osób nie mówiących po japońsku :)

      Polecam Shizuokę! Dużo takich festiwali i wiele pyszności zrobionych z wyśmienitej zielonej herbaty. Zresztą Shizuoka jest znana jako miasto zielonej herbaty :)

      Pozdrawiam i dziękuję pięknie za komentarz! :)

      Usuń

Szablon stworzony przez Arianę | Technologia Blogger | X X